T r u t h or d a r e

Tak. Żałuję. I nie. Nie mam odwagi, by to naprawić.

Goodbye Warsaw!

See you in a month.

SELFIE.
skt4ng:

"Cancelled Show" | Lena Hardt By Alex Sainsbury For Dansk Autumn/Winter 2014

Jestem sama. Permanentnie.

Nie jestem żadną singielką. Przenikającą aż do głębi kości złością napawa mnie to określenie. Ono nie znaczy kompletnie nic. To kolejna etykietka w bezmiarze bezmyślnych, wypranych z sensu, nadawanych przez tak zwanych ludzi metek.

A skąd ta złość? - spytacie (Wy, wyimaginowani Czytelnicy).

Bo ja nie wiem, czemu jestem sama.

Czasem mam ochotę na złość wszystkim dookoła zrezygnować z tego, co oni uważają za takie konieczne. Czasem robię to dla siebie, wtedy po prostu czekam. Czekam na szczęście. Może na kogoś, może nie. Czasem też nie chcę być sama. Bo nie zawsze jest kolorowo. Bo czasem to oznacza, że jestem też samotna. Ale nie mam wyjścia. Po prostu nie ma nikogo, kto by to zmienił.

Rzecz w tym, że nie muszę wiedzieć czemu jestem sama. Tym bardziej nie muszą wiedzieć inni. Po prostu jestem sama. Zasypiam i budzę się sama. Myję sobie sama ząbki. Sama robię siku. Czasem nawet sama zrobię sobie obiad. I tak sobie dzień w dzień czekam na tę biedną, obesraną w popkulturze miłość. I gówno mnie obchodzi, jak bardzo to jest “niedzisiejsze”.

Lubisz być “singlem”, to se bądź. Ja jestem sama.

Nie jestem żadną wyzwoloną feministką (tu: w sensie wypaczonym!) gardzącą mężczyznami. Lubię mężczyzn. Wcale nie uważam, że “wszyscy faceci to świnie”. A jeśli tak, to i wszystkie kobiety to świnie. Nie zapuszczam włosów na nogach i pod pachami. Dbam o siebie, dla siebie. Lubię ładnie wyglądać. Lubię się podobać. Sobie przede wszystkim, ale też innym.

Nie jestem lesbijką. I nie chodzi wcale o to, że obraża mnie to określenie. Obraża mnie fakt, że moja samotność, która, jak już wspominałam nie zawsze dostarcza mi powodów do radości, staje się przedmiotem żartów.

Nie potrzebuję też swatek/swatów, miłosnych porad “doświadczonych” w tej kwestii. To, że jestem sama nie oznacza też, że związki innych ludzi to dla mnie temat tabu. Wiem, że człowiek jest w stanie dolecieć na Księżyc, choć nigdy nie odbyłam podróży w kosmos. Do zrozumienia nie jest konieczne osobiste doświadczenie.

Mam prawo narzekać. Bo to, że jestem sama, nie znaczy, że nie mam prawa głosu. Że moje pretensje i żale są bardziej żałosne od pretensji i żalów innych.

Nie jestem żałosna. 

Jestem sama. I to znaczy tylko tyle, że jestem sama.

what-id-wear:

What I’d Wear : The Outfit Database
(source : Walk in Wonderland )
fernfiddlehead:

Navy Blue Green Plaid Throw Blanket, Medium size Stadium Blanket by SHOPAT851 (55.00 USD) http://ift.tt/1rFot9M
Miranda.
mało mam
przestrzeni i oddechu